sobota, 11 grudnia 2010

Lussekatter - bułeczki z szafranem pieczone w Szwecji na dzień świętej Łucji

Bułeczki z szafranem pieczone na dzień świętej Łucji mają niewiele wspólnego ze świętą Łucją. Znaczenie słowa "lussekatter" pochodzi od Lucyfera, diabła :) Słowo to pochodzi z Niemiec aż z XVI wieku i ma obrazować diabła, który w kociej postaci bije małe dzieci, podcza gdy Jezus rozdaje bułeczki grzecznym dzieciom. Aby ochronić się przed diabłem zaczęto farbować bułeczki szafranem na żółto. Ten kolor miał przegonić Lucyfera i nadal przegania w grudniu. :)
Pod koniec XVI wieku tradycja wypiekania bułeczek z szafranem dotarła do Szwecji i dopiero od XVIII wieku bułeczki z szafranem piecze się na 13 grudnia, dzień świętej Łucji.
Przepisów na te bułeczki jest mnóstwo , tak więc dotarcie do oryginału może być nieco trudne. Wypróbowałam kilka przepisów, pierwsze moje Lussekatter były bardzo ciężkie i można było nimi tylko rzucać - zdecydowanie za dużo mąki użyłam. :) Uwaga więc z mąką, zbyt wielka ilość powoduje że będą twarde i po prostu niejadalne. 
Po kilku nieudanych próbach powstał poniższy przepis na lussekatter:

Składniki: 
- 50 g drożdży
- 150 g masła
- 5 dl mleka
- 250 g serka niesłodzonego, np homogenizowany
- 1 gram szafranu
- 1,5 dl cukru lub cukru pudru
- pół lyżeczki soli
- około 8 -14 dl maki pszennej (zależy od mąki, trzeba uważać z ilością)

Do posmarowania przed pieczeniem 1 rozbełtane jajko.
Do dekoracji sparzone rodzynki.

Przygotowanie:

1. Zagrzać 1dl mleka do około 37 stopni, dodać 1/2 dl mąki i 1 lyżeczkę cukru, rozpuścić w tym drożdze i odstawić przykryte w cieple miejsce - ja zazwyczaj zostawiam na kuchence.

2. Rozpuścić masło w małym garnku, dodać resztę mleka i cukru, szafran, sól i serek. Wszystko wymieszać dokładnie mikserem.

3. Dodać wyrośnięte drożdze.

4. Wymieszać wszystko na jednolitą masę. 

5. Do dużej miski wlać miksturę i powoli dodawać mąkę. Nie przesadzać z mąką, dodawać po trochę, do czasu gdy już ciasto odchodzi od miski tzn. że czas aby sobie odpoczeło :). Piekarnik nastawić na 220 stopni.
Odstawić ciasto na 30-60 minut, przykryć ściereczką i po tym czasie ciasto powinno już samo wychodzić z miski.

6. Przełożyć na deskę. Dodać mąki jeśli się kliei, ale nadal ciasto powinno być lekkie.

7. Odrywać po kawałku, zrulować i formować literkę "S". (Grubość "S" zależy od tego jak duże lussekatter chcemy uzyskać).

8. Na papierze do pieczenia wyłożyć "s-ki" i posmarować rozbełtanym jajkiem. Dekorować rodzynkami.

9. Poczekać aż bułeczki urosną nieco na blasze i dopiero wtedy włożyć do piekarnika i piec aż się zezłocą. Trzeba pilnować, aby nie przypiec. Gdy sie zezłocą to znaczy, ze za chwilkę czas na nie :)

Smacznego! :)

5 komentarzy:

Bea pisze...

Piekne!!! Idealnie symetryczne i rowniutkie, no i cudnie rumiane :)
Ja bede piekla jutro, mam nadzieje ze choc w polowie beda tak ladne jak Twoje :) Jesli nie pojawia sie w poniedzialek na blogu, to bedzie oznaczac ze wyszly niestety kulfoniaste ;) A ze zdolnosci do 'turlania' i lepienia mam srednie, to juz sie boje... ;)

Milego weekendu Alicjo!

I dziekuje za odpowiedzi na te wszystkie pytania ;))

Bea pisze...

I moje juz sa! Niestety nie takie ladne jak Twoje (jak przypuszczalam ;)) ale za to przepyszne! Niebezpiecznie pyszne ;))

Dziekuje za przepis Alicjo!

Pozdrawiam :)

http://www.beawkuchni.com/2010/12/lussekatter-czyli-szafranowe-buleczki.html

Bea pisze...

PS. Pozwolilam sobie dodac u mnie linka do Twojego wpisu :)

fotoala pisze...

Bea, jestes niesamowita! Wszystko zgodnie z planem dokladnie na 13 grudnia. Piekne te Twoje lussekatter! Pozdrawiam!

MAŁGORZATA pisze...

Alu, życzę Ci wiele satysfakcji z prowadzenia bloga , niezapomnianych podróży i odkryć kulinarnych. Bułeczki , które tu proponujesz są pyszne i to wspaniałe , że dzielisz się z innymi swoimi przepisami , zdjęciami i wrażeniami. Pozdrawiam serdecznie i wszystkiego najlepszego na ten Nowy Rok :-)