Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarta. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 lipca 2014

Tarta ze szczypiorkiem, ziemniakami i serem cheddar

Po długiej przerwie zacznę po szwedzku czyli "potatispaj med salladslök och cheddar".
Na szybki obiad/kolację w sam raz. Bardzo smaczna, delikatna i jednoczesnie całkiem przyzwoicie się prezentująca tarta.
Najlepszy czas na to danie jest teraz, bo najlepsza tarta będzie z młodymi ziemniakami i świeżym szczypiorem. Jednak przygotowywałam już ją w okresie zimowym i też jest niczego sobie. Polecam!


 
Składniki:
 
Ciasto
 
3 dl / 180g mąki pszennej (lub 2dl/120 g mąki pszennej i 1dl/60g mąki graham)
125 g zimnego masła
2 łyżki zimnej wody
sól
 
Nadzienie:
 
250g młodych ziemniaków, obranych i pokrojonych w drobną kostkę (ziemniaki przed pokrojeniem w kostkę można chwilę podgotować, około 4 minut)
2 pęczki szczypiorku, ładnie posiekanego
250 sera cheddar, startego na dużych oczkach tarki
5 jajek
2 dl/200g créme fraiche (śmietanki 34% lekko kwaśnej)
1/2 łyżeczki soli
 
Przygotowanie:
 
1. Wymieszać mąkę z zimnym masłem do otrzymania okruszków. Lekko posolić. Dodać wodę i ugnieść szybko na jednolitą masę.
 
2. Rozwałkować ciasto i wyłożyc w formie (22-24 cm). Wstawić do lodówki na 30 minut.
 
3. Nastawić piekarnik na 200 stopni.
 
4. Wstawić ciasto do piekarnika i podpiec 10 minut. Wyjąć z piekarnika, ostudzić.
 
5. Wyłożyć ziemniaki, szczypior i ser w formie na podpieczonym spodzie.
 
6. Ubić lekko jajka z créme fraiche i solą, następnie przelać do formy.
 
7. Piec 40-45 minut w temperaturze 200 stopni aż nadzienie stężeje.
 
8. Podawać np. z sałatą i wędzonym łososiem.
 
Smaklig måltid! :D 
 

sobota, 10 listopada 2012

Tarta z dynią

To jest moje pierwsze ciasto z dynią. W ogóle po raz pierwszy zabrałam się za dynię w celach konsumpcyjnych. Wcześniej tylko dynia służyła mi na Halloween jako lampion po odpowiednim wypatroszeniu i wycięciu otworów rzecz jasna. Ewentualnie suszyłam pestki z dyni, gdy było ich dużo.
Do zabrania się za dynię skłoniła mnie masa przepisów na to warzywo, które ostatnio zalewają blogi kulinarne. Przejrzałam, przeczytałam, pozmieniałam troszkę i jest oto ciasto z dynią. Najpierw musiałam przejrzeć przepisy na to jak zrobić pure z dyni i okazało się, że to sprawa banalnie prosta, choć może troszkę czasochłonna, bo do miękkości dynia potrzebuje czasu w piekarniku. Jednak jeśli pure już jest gotowe to nie pozostaje nic innego jak zaszaleć na pomarańczowo. Przyznam, że kolor wyrobów z dyni bardzo mi się podoba, a smakowo to można upichcić prawie wszystko, od wytrawnych po słodkie dyniowe dania.


Pure z dyni:

Składniki:

dynia
100 ml wody

Przygotowanie pure:

1. Dużą blachę wyłożyć folią aluminiową. Następnie wlać wodę.

2. Pokroić dynię na ćwiartki lub mniejsze kawałki. Oczyścić z pestek i dyniowych `nitek`.

3. Wyłożyć dynię na blasze. Przykryć całość folią aluminiową. Piec w temperaturze 180 stopni około godziny lub półtorej w zależności od wielkości kawałków dyni.

4. Po upieczeniu wybrać łyżką miąższ z dyni (podobnie jak z avokado :)). Przełożyć do miski i widelcem rozgnieść na pure.

5. Pure użyć od razu lub zawekować lub zamrozić w plastikowych pudełkach lub woreczkach.

Tarta z dynią:

Składniki

spód:

250 g mąki
125 g masła
1 żółtko
1 łyżka kwaśnej śmietany 
szczypta soli
łyżeczka cukru z wanilią
2 łyżki cukru pudru

nadzienie:

szklanka lub więcej pure z dyni
pół szklanki cukru pudru
1 łyżka miodu
1 czubata łyżka mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
2 jajka
pół łyżeczki cynamonu
szczypta mielonych goździków, imbiru, gałki muszkatołowej

Przygotowanie:

1. Spód przygotować jak na ciasto kruche. Masło posiekać z mąką w dużej misce, dodać resztę składników i szybko zagnieść. Schłodzić około godziny.

2. Nadzienie: jajka ubić razem z cukrem, dodać miód i resztę składników. Dokład wszystko zmiksować.

3. Formę do tarty wysmarować masłem. Schłodzone ciasto zetrzeć na tarce i następnie ugnieść w formie. Można ciasto oczywiście rozwałkować i przełożyć do formy, ale to opcja dla osób o silnych rękach, bo schłodzone ciasto potrafi być bardzo twarde.
Po wyłożeniu ciasta do formy, nakłuć dokładnie widelcem w wielu miejscach, aby ciasto nie unosiło się w trakcie pieczenia. Podpiec spód około 10 minut w 180 stopniach.

4. Wyjąć podpieczone ciasto z piekarnika i na to wylać nadzienie. Wstawić ponownie do piekarnika i piec około 45 minut.

5. Podawać ciasto ze szczyptą cynamonu lub kleksem z bitej śmietany.

 
Smacznego! :)

sobota, 11 sierpnia 2012

Tarta z orzechami i śliwkami

Śliwki, śliwki robaczywki. Szukałam przepisu na smaczną tartę ze śliwkami i znalazłam u Liski na White Plate. Polecam, bo jest warta zachodu. Nie dość, że robi sie ekspresowo, wygląda pięknie po posmarowaniu gorącym dżemem i do tego smakuje wspaniale.


Porcja na formę o średnicy 22 -24 cm

Składniki:

200 g mąki pszenej
20 g cukru
1 żółtko
100 g masła
2-3 łyżki zimnej wody

500 g śliwek plus 1-2 łyżeczki cukru do posypania
50 g zmielonych orzechów włoskich
50 g cukru
50 g masła

50 g dżemu morelowego

Przygotowanie:

1. Nagrzać piekarnik na 200 stopni.

2. Z mąki, cukru, żółtka i masła zagnieść szybko ciasto. Na początku powstaną z tych składników okruchy. Następnie należy dodać wodę i zagniatać, aż ciasto zacznie się lepić.

3. Wylepić ciastem formę.

4. Wstawić ciasto do piekarnika i podpiec około 15 minut.

5. Wyjąć z piekarnika, następnie wsypać zmielone orzechy wymieszane z cukrem, na wierzchu ułożyć śliwki pokrojone w połówki (jeśli to Węgierki, a jeśli większe śliwki to na ćwiartki), posypać 1-2 łyżeczkami cukru i na wierzch wyłożyć masło pokrojone w cieniutkie plasterki.

6. Wstawić do piekarnika i piec ok. 30 minut.

7. W małym rondelku zagotować dżem morelowy. Posmarować upieczone śliwki gorącym dżemem.

8. Przed podaniem dokładnie wystudzić.
Smacznego!

czwartek, 23 czerwca 2011

Cunard

No właśnie, co to takiego? A dokładnie Cunard Line to brytyjskie przedsiębiorstwo żeglugowe obsługujące statki wycieczkowe takie jak Queen Mary czy Queen Elizabeth. Dzisiaj do Stockholmu zawitał zwodowany w 2007 roku Queen Victoria.



Ponieważ raz do roku bywamy na jakimś rejsie i zawsze kupujemy bilety w jednym biurze turystycznym, więc z tej też okazji zapraszani jesteśmy na lunch na któryś ze statków, który ma akurat przystanek w Stockholmie. Biuro przysyła nam listę statków z datami, kiedy przybywają do Stockholmu. Trzeba podać kilka opcji i zostaje się zakwalifikowanym lub też nie na któryś ze statków.
Moja turecka połowa jest swego rodzaju wielbicielem wszelkiego rodzaju rejsów na tych wycieczkowcach, tak więc nie ma przebacz, co najmniej raz do roku gdzieś płyniemy. Na szczęście jest on nie tylko wielbicielem, ale także specjalistą od wyszukiwania niskich cen na tego rodzaju podróże. Jakoś tak wychodzi zawsze, że rejsy rezerwujemy zazwyczaj od tego samego, dużego biura turystycznego w Stockholmie. Dzięki temu zapracowaliśmy na rabaty i kolejne lunche na statkach. :) Baki ogromnie chciał zobaczyć Cunarda od środka, poczuć trochę luksusu i dzisiaj miał tę okazję. Pogoda trochę nie dopisała, bo przemokliśmy do suchej nitki zanim dotarliśmy do portu.

No ale co dokładnie z tym Cunardem... Co roku zaznaczaliśmy na liście, że chcielibyśmy zobaczyć od środka któryś ze statków Cunarda i zjeść tam lunch. Jednak co roku jest tylu chętnych na zobaczenie Cunarda, że niestety dotychczas nam sie nie udawało. Były inne statki, m.in. amerykańsko-norweska firma Royal Carribbean, któremu pozostaniemy lojalni. :) Była też włoska Costa, z którą płynąć już chyba raczej nie chcemy (m.in. powodu braku pomidorów na śniadanie :) ). Ale o tym kiedy indziej.
No i dzisiaj udało nam się, w końcu, odwiedzić jeden ze statków Cunarda - Queen Victoria. Powiem krótko, żadna rewelacja. Wystrój statku bardzo angielski, powiedziałabym raczej staro-angielski. Wszystko w brązach, drewnie i złocie. Jak na mój gust to trochę zbyt jednolite, nie ma za bardzo na czym "oka zawiesić".
Rejsy na statkach Cunarda są jedne z najdroższych na świecie i po dzisiejszym oglądaniu statku nie rozumiem dlaczego są takie drogie.



Zawsze przed lunchem robiony jest tzw. "visning" czyli zwiedzanie statku. Jakiś manager ze statku oprowadza przed lunchem całą grupę opowiadając o statku, próbując, oczywiście, jak najlepiej "sprzedać produkt". Pani, która nas oprowadzała opowiadała o statku używając ciągle tych samych słów "this is very popular here, as well", nie ważne o której części statku opowiadała. Ponadto co chwilę opowiadała, że za coś trzeba zapłacić extra. Na przykład, aby dostać miejsce w loży w teatrze to trzeba zapłacić 70 dolarów za osobę za wieczór.



Ponadto na statkach Cunarda są dwie klasy, z czym nie spotkałam się wcześniej na rejsach. To oznacza, że osoby z niższej klasy nie mogą korzystać z części dla tej lepszej klasy. Tak więc osoby klasy 1 mają zapewnione własne restauracje, własny night club itd. Zabawne, że za korzystanie z tej własnej części muszą dodatkowo zapłacić. Na pewno grupa docelowa klasy pierwszej na tych statkach jest dokładnie określona i mowa tutaj jest niewątpliwie o osobach bardzo bogatych.
Nasze wrażenie po odwiedzinach dzisiejszych jest takie, że nie skorzystamy i nie popłyniemy z Cunardem. Taki nowoczesny Titanic, gdzie średnia wieku wśród gości to 70 lat. Może za jakieś 25 lat zechcę popłynąć z tą firmą, ale na pewno nie teraz. Cóż, turecka połowa, również doznała rozczarowania. W porównaniu do statków Royal Carribean to naprawdę żadna rewelacja, szczególnie, gdy Royal oferuje więcej i za połowę tej sumy którą proponuje Cunard. Ponadto nie ma dodatkowych opłat na Royalu, kupuje się bilet i nie trzeba więcej za wiele myśleć i jakiś dodatkowych kosztach na statku. A poza tym średnia wieku na Royalu to 40 lat.)
Na statku jest tylko jeden mały basen, do którego nie można skakać (patrz ostrzeżenie! :) ). Zdziwiłabm się, gdyby ktoś zechciał skakać do tego basenu.  Poniżej widok na Stockholm ze statku. 





 A co było na lunch? Menu poniżej... (Zdjęcia jedzenia takie sobie, bo mój aparat nie wyrabia w pomieszczeniach i podczas pstrykania należy wstrzymać oddech :) )

Zamówiliśmy różne dania, aby móc popróbować wszystkiego po trochu.
Na przystawkę wzięłam szparagi z mozarellą. I bez zachwytów.


Pieczone grzyby z krabem na przystawkę jako drugi wariant... Ciekawe smaki...

 Danie główne to łosoś z krewetkami i szpinakiem... Ależ się najadłam, to była porządna porcja i łosoś świetnie upieczony...

Polędwica wołowa z warzywami. Bardzo smaczne. :)



 Lub tarta z jabłkami i lodami waniliowymi...


Statki Cunarda polecam wszystkim, którzy nie mają co robić z pieniędzmi i bardzo lubią luksus, no i angielski styl. :)

sobota, 14 maja 2011

Tarta bananowa z kokosem i pecanami

Czasami jest tak, że muszę coś upiec, już, natychmiast. To jest jak nałóg. Parę dni temu miałam spory nadmiar bananów, tak więc postanowiłam zrobić tartę z bananami. Słodzone mleko skondensowane i banany wcale nie dają przesłodzonego nadzienia, jakby mogło sie sądzić na pierwszy rzut oka, przeglądając składniki tarty. Ostrzegam, że po przygotowaniu nadzienia istnieje ryzyko jego natychmiastowego skonsumowania prosto z patelni. To takie dobre, gdy mleko z bananami się zetnie... Boskie!


Składniki:

Ciasto:

1,5 szklanki (cup) pszennej mąki
pół łyżeczki proszku do pieczenia
ok. 100 g masła
2 żółtka
3 łyżki śmietany
2 czubate łyżki cukru
2-3 łyżki cukru waniliowego z prawdziwą wanilią lub/i
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
szczypta soli

Nadzienie:

6 bardzo dojrzałych, średniej wielkości bananów
0,75 szklanki (cup) skondensowanego słodzonego mleka
ok. 1 łyżki  masła
pół szklanki wiórków kokosowych

orzechy pecanowe

Przygtowanie:
Mąkę przesiać wraz z proszkiem do pieczenia do dużej miski. Dodać masło. Posiekać masło nożem, na jak najmniejsze kawałeczki. Następnie dodać żółtka, obydwa cukry wraz z ekstraktem z wanilii. Dodać śmietanę. Zagnieść ciasto energicznymi ruchami na jednolitą masę. Utworzyć z ciasta kulę, zawinąć w folię i włożyc do lodówki na około 1 godzinę.
Obrać banany i przekroić każdy wzdłuż. Rozgrzać masło na patelni. Usmażyć banany z obu stron. Dolać następnię mleko skondensowane, ćwierć szklanki wiórek kokosowych i zagotować całość na dużym ogniu aż mleko zgęstnieje. Zestawić patelnię z ognia.

Nastawić piekarnik na 200 stopni.
Schłodzone ciasto rozwałkować i przełożyć do formy. Rozwałkować dość szeroko, aby ciasto przykryło dokładnie spód i brzegi formy na wysokość. Wystające brzegi ciasta poza formę należy przyciąć nożem.
Wstawić ciasto do piekarnika i podpiec około 15 minut, aż będzie złoto - brązowe.

Wyjąć podpieczony spód i przełożyć zawartość patelni na ciasto. Posypać pozostałą częścią wiórek kokosowych i ozdobić orzechami pecanowymi.

Piec około 20 - 30 minut aż spód będzie dobrze upieczony. Uważać, aby brzegi się nie spiekły za bardzo. Zmniejszyć ewentualnie temperaturę pieczenia.

Podawać najlepiej na ciepło z gałką lodów waniliowych.

Smacznego!