niedziela, 22 maja 2011

Ucieczka od rzeczywistości czyli spora dawka tlenu :)

Tak. Dotleniłam się dzisiaj. W przenośni i w dosłownym tego słowa znaczeniu. Maly wypad z domu nad morze, do lasu i w góry skaliste (tutaj lekka przesada, ale skały to były w każdym razie). Nynäshamn. Mała mieścina nad morzem, należąca do regionu Stockholmu i oddalona niecałe 60 km od stolicy krainy szwedzkiej. Jest to port gościnny dla przybywających z daleka (i z bliska też!) statków tych mniejszych i tych większych. Między innymi codziennie przybywa polski prom z Gdańska do Nynäshamn.
No i co najciekawsze (dla mnie!), pierwsza podróż (tak daleka!) moim dyliżansem, zwanym Fordem. :) Przeżycie ekstremalne dla poczatkującego kierowcy, ale jednocześnie bardzo przyjemne. Dziękuję Aga za miły dzień. :)
Celem naszej podróży było Lövhagen położone na obrzeżach Nynäshamn, czyli hostel i kafeteria, gdzie można napić się smacznej kawy i zjeść domowej roboty ciasta i naleśniki. Ponieważ niechcący zabłądziłyśmy na początku naszej podróży, to na kawę i ciasto nie dotarłyśmy. Było już zamknięte. Jednak wypad warty świeczki, bo słońce, widoki, świeże powietrze i cisza są niezbędne do życia. Szczególnie po długiej i ciemnej zimie.
Poniżej kilka zdjęć z dzisiejszego dotleniania w Nynäshamn. :) A w sumie to wczorajszego dotleniania się, bo już zaczęła się niedziela.







piątek, 20 maja 2011

Makaron, szparagi, szpinak, orzechy włoskie i niebieski ser

... czyli jazda bez trzymanki... Nieeeeee.... To jest naprawdę świetne połączenie. :)
Dzisiaj kupiłam sporo sera pleśniowego różnego gatunku. Zakup z przypadku, bo w gruncie rzeczy nie powinnam jadać nic co zawiera pleśń. Inna sprawa, że ja lubię sery pleśniowe (moja alergia mówi nie!). Ponadto opakowanie w którym te sery sprzedawali bardzo mi się spodobało i nadaje się do dalszego użytku, m.in. do mikrofali, przechowywania w lodówce, zamrażarce itp. W dodatku niebieskie opakowanie z niebieskim serem. Mój ulubiony kolor. Ach i jeszcze wiele argumentów przemawiało za zakupem, ale dalej nie będę juz wymieniać.

A wczoraj kupiłam zielone szparagi z Hiszpanii. Tak, ci co mieszkają w Szwecji, a w szczególności rodowici Szwedzi, zarzuciliby mi dyskryminację rodzimego produktu, perły samej w sobie czyli zielonych szparagów ze sławnej wyspy Gotland. Jednak rodzimy produkt, warzywo (nazwijmy to po imieniu!) przestaje mi się podobać, a nawet smakować jeśli kosztuje za kilogram tyle co te prawdziwe perły. Cena za rodzime szparagi przeszła samą siebie i doszła do poziomu 299 koron za kilogram, czyli około 120 zł. Te hiszpańskie są o niebo lepsze :) i pięc razy tańsze. Po ile są zielone szparagi w Polsce? A ile kosztują np. w Niemczech?

I wracając z pracy do domu zastanawiałam się nad obiadem. Postanowiłam połączyć wczorajszy zakup hiszpański z dzisiejszym niemieckim. Niemieckim, bo ten niebieski ser o którym mowa w tytule to ser z niebieską pleśnią "Bavaria Blu".
Polecam to danie wszystkim żyjącym w pośpiechu. :) Ja do tej grupy osób należę, niestety. :)


Porcja dla 3 - 4 osób

Składniki:

ok. 250 g krótkiego makaronu, np. Sedani Rigati (jeden z moich ulubionych!) - poniższe zdjęcie pochodzi z tej strony (click!) 
100 ml śmietanki słodkiej co najmniej 30%
3 łyżki creme freiche lub śmietany gęstej, ale nie kwaśnej
130 g sera z niebieską pleśnią
200 g zielonych szparagów
120 g szpinaku o malutkich liściach, tzw. "baby" szpinak
ok. pół szklanki (cup) orzechów włoskich, grubo posiekanych
sól
czarny pieprz

Przygotowanie:

Zagotować makaron. Sedani Rigati gotuje się około 12 minut w osolonej wodzie.
Ugotować szparagi. Pokroić je na mniejsze części, np. 3 cm.
Zagrzać śmietankę (nie gotować!) w mniejszym garnku, dodać ser, mieszając do czasu aż ser się rozpuści. Dodać gęstą śmietanę. Wymieszać. Doprawić solą i pieprzem. Dodać orzechy. Zdjąć z ognia.

Podawać ze szpinakiem. Na głęboki talerz wyłożyć kilkanaście lub więcej listków szpinaku, na to makaron, polać sosem serowym i dodać szparagi.
Można posypać startym parmezanem.

Smacznego!

czwartek, 19 maja 2011

Kurczak w cytrynowym sosie

Kuchnia chińska była u mnie w zeszłą niedzielę. Dość często u mnie gości w sumie. Ja jakoś nie miałam szczególnej "melodii" na bawienie się w obiady niedzielne pt. np. "schabowy" czy "rosół". Była chińszczyzna i to wcale nie byle jaka. Szybkie danie do przygotowania, gdy akurat brakuje czasu i ochoty (bardzo istotne, szczególnie w niedzielę! :) ) na coś nieco bardziej zaawansowanego. Poza tym bardzo odświeżający sos cytrynowy powoduje, że obiad jest lekki i przyjemny. W dodatku i co najważniejsze, nie potrzeba tu jakiś wyszukanych składników.


Porcja dla 3-4 osób:

Składniki:

4 średniej wielkości piersi z kurczaka, lub filety z innych części kurczaka, około 600 g mięsa
1 łyżeczka oleju sezamowego
1 łyżka wytrawnej sherry
1 białko, lekko ubite
2 łyżki mąki kukurydzianej
1 łyżka oleju słonecznikowego
sól
świeżo zmielony pieprz
liście kolendry ładnie posiekane
szczypiorek posiekany
ćwiartki cytryny do ozdoby i zjedzenia

Sos:

3 łyżki soku z cytryny
2 łyżki soku z limonki
3 łyżeczki (takie czubate raczej) cukru
2 łyżeczki mąki kukurydzianej
ok. 6 łyżek zimnej wody

Przygotowanie:

1. Pokroić filety na mniejsze kawałki. Przełożyć do miski. Wymieszać razem z olej sezamowy, sherry, pół łyżeczki soli i ćwierć łyżeczki czarnego pieprzu. Wylać marynatę do miski i wymieszać, aby przykryło dobrze kurczaka. Odstawić na co najmniej 20 minut do lodówki.

2. Wymieszać razem białko z mąką kukurydzianą. Dodać do kurczaka. Wymieszać, aby wszystkie składniki dokładnie się zmieszały.

3. Rozgrzać olej na patelni i przełożyć kurczaka wraz z marynatą na patelnię. Smażyć około 15 minut, aż kurczak będzie złoto - brązowy.

4. Podczas, gdy kurczak się smaży można przygotować sos. W niewielkim garnku wymieszać oba soki, cukier, mąkę i wodę. Dodać szczyptę soli. Doprowadzić do wrzenia. Zmniejszyć ogień, mieszać sos do czasu aż zgęstnieje. (To nie potrwa długo, około 3-5 minut)

5. Przełożyć usmażonego kurczaka do głębszego naczynia, polać sosem i posypać posiekaną kolendrą i szczypiorkiem.

Podawać z ćwiartkami cytryny oraz ryżem.


Smacznego!

środa, 18 maja 2011

Szparagi z migdałowym masłem

Prostota i szybkość wykonania. A do tego ten końcowy efekt wizualny. I smak. Nie trzeba nic więcej dodawać. No może tyle, że szparagi są tak "cieńkie" kalorycznie, że masło i migdały dodają szparagom niezłego animuszu. :)


Porcja dla 2 osób:

Składniki:

500 g białych szparagów
woda
sól

ok. 70 g masła
ok. 70 g płatków migdałowych

Przygotowanie:

Obrać szparagi, najlepiej obieraczką do warzyw (część najbardziej pracochłonna w tej potrawie), zaczynając od główki.
Zagotować szparagi. Najwygodniej jest gotować szparagi związane razem sznurkiem bawełnianym. Potrzebny tutaj będzie wysoki garnek. Gotować na stojąco. Wodę należy lekko posolić. Gotować, aż szparagi zmiękną. Czas zależy od grubości szparagów. Najlepiej sprawdzić widelcem czy gotowe.

Podczas, gdy szparagi się gotują, przygotować masło. Najpierw trzeba na suchej patelni uprażyć płatki migdałowe. Najlpiej to zrobić na średnim ogniu. Gdy płatki się zezłocą to zmniejszyć ogień i dodać masło. Rozpuścić masło delikatnie na bardzo małym ogniu. wymieszać. Można dodać szczyptę soli.

Smacznego!

niedziela, 15 maja 2011

Bezmięsne kotlety czyli Hreczniaki kresowe

Zastanawiałam się długo czy zrobić tę potrawę, bo niby lubię kaszę gryczaną ale raczej tę nieprażoną. W szwedzkiej krainie jest w sprzedaży tylko prażona kasza gryczana... z Polski. No chyba, że ja niezbyt dokładnie szukałam, co jest całkiem możliwe. W konsekwencji przekonał mnie twaróg do tych kotlecików. I zrobiłam. Z prażoną kaszą. Są pyszne. I mój papug oszalał na ich punkcie i lepiej aby jego weterynarz o tym nie wiedział. :)
Zrobiłam je z sosem pieczarkowym. Pycha. Bardzo sycące.
Przepis pochodzi z Mniama a dokładnie z mniamowego wyzwania kwietniowego 2011 podanego przez Haniek.


Składniki:

300 g kaszy gryczanej
500 g sera białego, twarogu
2 jaja
garść posiekanej natki pietruszki
bułka tarta
1 kostka bulionu warzywnego
czarny pieprz
sól
olej słonecznikowy

Sos:

ok. 400 g pieczarek
1 cebula
sól
czarny pieprz
śmietana słodka powyżej 30%
ghee lub masło do smażenia

Przygotowanie:
Kostkę bulionową rozpuścić w 2 szklankach wrzątku, zalać kaszę i ugotować na sypko. Wystudzoną kaszę wymieszać w blenderze (lub zmielić) razem z twarogiem i pietruszką. Do masy dodać jaja i wyrobić doprawiając solą i pieprzem i ewentualnie innymi przyprawami.
Lekko natłuszczonymi dłońmi formować małe kotleciki i panierować je w bułce tartej. Smażyć na rumiano.
Podawać z sosem pieczarkowym lub innym ulubionym.

Przygotowanie sosu pieczarkowego: Pieczarki umyć, pokroić w plasterki. Cebulę posiekać i podsmażyć na ghee lub maśle. Dodać pieczarki. Doprawić solą i pieprzem. Smażyć aż większość wody odparuje z patelni. Na końcu dodać trochę śmietany. Ja dodaję około 100 ml. Podgotować chwilę.



Smacznego!

sobota, 14 maja 2011

Wiosenne spaghetti cytrynowe ze szparagami

I znowu szparagi. Ale skośnych oczu od nich nie będzie... nawiązując do żartu o ryżu: "I znowu ryż...". Szybki przepis na szybki lunch, obiad lub kolację. W sam raz dla kobiety/mężczyzny pracującej/ego :)  Naprawdę szybki, wystarczy ugotować, wymieszać i zjeść.
A przepis mam z automatu ze szwedzkiego sklepu. Świeżo wydrukowany :)
Zrobiłam przed chwilą i bardzo polecam. Świetne danie, bardzo sycące, a jednocześnie nie za ciężkie.
Ważne jest, aby mieć makaronn dobrej jakości, bo ja kupiłam taki co się bardzo posklejał w czasie gotowania i nie za bardzo to ładnie wyglądało.


Porcja dla 3 - 4 osób:

Składniki:

ok. 350 g makaronu spaghetti, najlepiej cappellini (dobrej jakości!)
ok. 250 g zielonych szparagów
4 łyżki oliwy z oliwek
skórka otarta z dwóch cytryn
ok. 2/3 szklanki ładnie posiekanej, świeżej natki pietruszki
ok. 4 łyżek startego parmezanu na tarce o małych oczkach
sól
świeżo mielony czarny pieprz

Przygotowanie:

Ugotować makaron.
Szparagi ugotować z osolonej i posłodzonej wodzie. Gotować około 5-7 minut. Pokroić szparagi na krótsze części.

Wyłożyć na talerz ugotowany makaron. Posypać natką pietruszki, skórką z cytryny, doprawić solą i pieprzem do smaku. Następnie wyłożyć szparagi. Na końcu posypać startym parmezanem.


Smacznego!

Tarta bananowa z kokosem i pecanami

Czasami jest tak, że muszę coś upiec, już, natychmiast. To jest jak nałóg. Parę dni temu miałam spory nadmiar bananów, tak więc postanowiłam zrobić tartę z bananami. Słodzone mleko skondensowane i banany wcale nie dają przesłodzonego nadzienia, jakby mogło sie sądzić na pierwszy rzut oka, przeglądając składniki tarty. Ostrzegam, że po przygotowaniu nadzienia istnieje ryzyko jego natychmiastowego skonsumowania prosto z patelni. To takie dobre, gdy mleko z bananami się zetnie... Boskie!


Składniki:

Ciasto:

1,5 szklanki (cup) pszennej mąki
pół łyżeczki proszku do pieczenia
ok. 100 g masła
2 żółtka
3 łyżki śmietany
2 czubate łyżki cukru
2-3 łyżki cukru waniliowego z prawdziwą wanilią lub/i
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
szczypta soli

Nadzienie:

6 bardzo dojrzałych, średniej wielkości bananów
0,75 szklanki (cup) skondensowanego słodzonego mleka
ok. 1 łyżki  masła
pół szklanki wiórków kokosowych

orzechy pecanowe

Przygtowanie:
Mąkę przesiać wraz z proszkiem do pieczenia do dużej miski. Dodać masło. Posiekać masło nożem, na jak najmniejsze kawałeczki. Następnie dodać żółtka, obydwa cukry wraz z ekstraktem z wanilii. Dodać śmietanę. Zagnieść ciasto energicznymi ruchami na jednolitą masę. Utworzyć z ciasta kulę, zawinąć w folię i włożyc do lodówki na około 1 godzinę.
Obrać banany i przekroić każdy wzdłuż. Rozgrzać masło na patelni. Usmażyć banany z obu stron. Dolać następnię mleko skondensowane, ćwierć szklanki wiórek kokosowych i zagotować całość na dużym ogniu aż mleko zgęstnieje. Zestawić patelnię z ognia.

Nastawić piekarnik na 200 stopni.
Schłodzone ciasto rozwałkować i przełożyć do formy. Rozwałkować dość szeroko, aby ciasto przykryło dokładnie spód i brzegi formy na wysokość. Wystające brzegi ciasta poza formę należy przyciąć nożem.
Wstawić ciasto do piekarnika i podpiec około 15 minut, aż będzie złoto - brązowe.

Wyjąć podpieczony spód i przełożyć zawartość patelni na ciasto. Posypać pozostałą częścią wiórek kokosowych i ozdobić orzechami pecanowymi.

Piec około 20 - 30 minut aż spód będzie dobrze upieczony. Uważać, aby brzegi się nie spiekły za bardzo. Zmniejszyć ewentualnie temperaturę pieczenia.

Podawać najlepiej na ciepło z gałką lodów waniliowych.

Smacznego!